Pomiar i grupa

Grupa o różnym poziomie: jak prowadzić trening, żeby nikt nie odpadał

Trzy zawodniczki robią razem podpór tyłem, trener obserwuje

Jedno dziecko robi pięć podciągnięć, drugie żadnego, trzecie dwa. Wszystkie stoją w tej samej kolejce do drążka i wszystkie mają dostać tę samą serię. Każdy trener zna ten obrazek. W grupie dziecięcej nie ma równego poziomu: dzieci różnią się wiekiem, stażem, budową ciała, tym, jak szybko rosną, i tym, ile mają zajęć w tygodniu.

Ten wpis pokazuje, dlaczego typowe odpowiedzi na ten problem nie działają i w którą stronę warto iść. To kierunek, nie gotowy przepis: jak dobrać wersje ćwiczeń dla konkretnych dzieci, opisujemy w podręczniku.

Równa grupa nie istnieje

Różnice wynikają z wielu rzeczy naraz. Jedna dziewczynka jest tuż przed skokiem wzrostowym, druga w jego środku, a tempo jest u każdej inne. Jedna trenuje raz w tygodniu, inna cztery razy. Do tego dochodzą budowa ciała, staż i to, jak dziecko spało i co robiło wcześniej tego dnia.

Ten fakt trzeba po prostu przyjąć. Plan, który zakłada równą grupę, jest zły już na starcie, niezależnie od tego, jak dobre są w nim ćwiczenia.

Trzy złe odpowiedzi

Wszyscy robią to samo

To najprostsze i najczęstsze rozwiązanie. Jedni mają za łatwo i się nudzą, inni za trudno i odpadają, a trener patrzy na tych w środku. Dziecko, które nie daje rady, może wyciągnąć wniosek „nie jestem w tym dobra”. To wniosek, którego na sali nie chcemy.

Podział na lepsze i gorsze

Dwie lub trzy podgrupy z różnymi ćwiczeniami wyglądają na rozwiązanie, ale w praktyce tworzą hierarchię. Dzieci doskonale wiedzą, w której grupie są, a podział szybko staje się etykietą. Dla trenera to też trudna organizacja: kilka osobnych zadań w jednym czasie.

Osobny plan dla każdego

Indywidualne plany brzmią idealnie, ale przy kilkunastu dzieciach są niewykonalne na sali. Trener, który próbuje, kończy z notatnikiem w ręku i bez kontaktu z dziećmi.

Kierunek: to samo ćwiczenie w kilku wersjach

Rozwiązanie, które sprawdza się w praktyce, jest proste w idei: cała grupa robi to samo ćwiczenie, ale każde dziecko w wersji dopasowanej do tego, co potrafi. Pompki to dobry przykład: jedno dziecko może mieć ręce na wyższym podwyższeniu, drugie na podłodze, trzecie w trudniejszym ustawieniu. Ćwiczenie jest to samo, wzór ruchu ten sam, trudność inna.

Taki układ ma kilka zalet. Nikt nie odpada, bo każdy pracuje na swoim poziomie. Nikt się nie nudzi, bo mocniejsze dzieci mają trudniejszą wersję. Trener prowadzi jedną serię dla wszystkich, a nie trzy osobne. A dziecko, które robi postęp, przechodzi po prostu do trudniejszej wersji tego samego ćwiczenia.

Warunek, żeby to działało: wersje muszą być dobrze zbudowane. Najłatwiejsza wersja ma być do wykonania czysto przez każde dziecko w grupie. Jeśli nie jest, ćwiczenie jest ustawione za wysoko dla całej grupy i trzeba zejść niżej, a nie „dociągać” dzieci siłą.

Jak sprawić, żeby wersja nie była oceną dziecka

To najważniejszy element całego podejścia. Jeśli wersja ćwiczenia staje się etykietą, np. „ona jest w tej wersji, bo słabsza”, tracimy sens. Dwie zasady pomagają:

  • Wersja jest przy ćwiczeniu, nie przy dziecku. To samo dziecko może być w trudnej wersji jednego ćwiczenia i w łatwej innego. Ćwiczenia są różne i dzieci mają różne mocne strony.
  • Wersja się zmienia. Dziecko, które robi postęp, przechodzi dalej. Dziecko, które ma gorszy tydzień, chorowało albo jest w okresie szybkiego wzrostu, może na jakiś czas wrócić do łatwiejszej wersji i wraca, gdy problem mija. Nigdy jako kara.

Warto też zadbać o język. „Zrób swoją wersję” brzmi zupełnie inaczej niż „zrób łatwiejszą”. A wyniki dzieci nie są informacją dla grupy: nie porównujemy ich przy wszystkich.

Jak zorganizować serię, żeby wszyscy kończyli razem

Największa trudność organizacyjna to rytm. Dzieci mają różne wersje, więc czas jednej serii bywa różny. Praktyczne wskazówki:

  • Ustal jeden sygnał początku i końca serii dla całej grupy.
  • Seria kończy się, gdy psuje się kształt, więc dziecko, któremu ruch się rozpada, kończy wcześniej, a nie dokłada na siłę.
  • Wersje ustaw tak, żeby czas pracy był zbliżony, a przerwa wspólna.
  • Pokaż wszystkie wersje na początku, krótko, i potem tylko przypominaj.

Jak dobrać wersje do dzieci, trzeba zacząć od informacji o ich poziomie. Stąd pomiar, o którym piszemy we wpisie Jak mierzyć siłę dzieci w gimnastyce i nie wpaść w pięć pułapek.

Dziecko boi się ćwiczenia

Zdarza się, że dziecko boi się konkretnego ćwiczenia, np. zwisu do góry nogami albo skoku. Zasada jest taka sama: wersja o stopień łatwiejsza, bez przymusu. Dziecko wraca do wersji, w której było, gdy zrobi ćwiczenie czysto i spokojnie. Strach nie jest brakiem charakteru i nie wymaga presji. Presja zwykle go pogłębia.

Ogólny obraz tematu znajdziesz w przewodniku dla trenera.

Najczęstsze pytania

Czy dzieci porównują się między sobą?

Zwykle tak, bo dzieci wiedzą, kto jest silniejszy. Dlatego tak ważne jest, żeby wersja była przypięta do ćwiczenia, a nie do dziecka, i żeby wyniki nie były pokazywane grupie. Dobra atmosfera zależy od języka trenera i od tego, jak zareaguje na wynik.

Co z nową zawodniczką w środku sezonu?

Zacznij od łatwiejszej wersji, aż będziesz mieć jej własne wyniki pomiaru. Nie zmieniaj dla niej planu całej grupy. Wersje robią to za Ciebie: nowa osoba po prostu pracuje na swoim poziomie.

Czy jeden trener da radę prowadzić kilka wersji jednocześnie?

Tak, o ile ćwiczenie jest to samo, a różni się tylko trudność. Prowadzisz jedną serię dla wszystkich, a różnice widać w ustawieniu. Trudniej byłoby, gdyby dzieci robiły zupełnie różne ćwiczenia.

Patryk Krosowski
Patryk Krosowski

Trener gimnastyki sportowej kobiet i przygotowania motorycznego, założyciel i trener główny Olympic Gymnastics Częstochowa. Zaczynał w parku trampolin, potem były szkolenia i staże w Salerno, Rzymie, Oslo i Stuttgarcie. Autor podręcznika „Siła, która ma plan”.

Materiał edukacyjny. Ćwiczenia prowadzi wykwalifikowany trener, z asekuracją tam, gdzie jej potrzeba. Tekst nie zastępuje porady lekarza ani fizjoterapeuty. Przy ostrym lub narastającym bólu, obrzęku albo bólu w spoczynku: stop, rodzic i lekarz.